„Przed domem, który miał wskazany, stał grajek fałszujący niemiłosiernie jakąś melodię. Wokół niego tłoczyła się gromada słuchaczy. Wmieszawszy się między nich, czekał na pierwszą osobę, która wejdzie do bramy.
Niedługo czekał. Za chwilę zniknął w głębi ciemnego korytarza.
Po kilku sekundach spostrzegł światło, przy którym siedział spokojnie człowiek podobny do kupca, odpoczywającego po skończonej sprzedaży. Czytał gazetę albo udawał, że czyta.
Na odgłos kroków podniósł głowę i przyłożył w widoczny sposób palec wskazujący do swych piersi, oświetlonych lampą.
Rousseau odpowiedział na ten umówiony gest przyłożeniem palca do ust.
Nieznajomy wstał i otworzył niewidoczne drzwi, wycięte w drewnianej ścianie, przy której siedział, po czym wskazał schody wiodące pod ziemię.
Rousseau wszedł, drzwi zamknęły się za nim szybko i bezgłośnie.
. Schody były bardzo strome i Rousseau zstępował po nich bardzo ostrożnie wspierając się laską. Miał za złe stowarzyszeniu, że od razu wystawiono go na próbę grożącą złamaniem karku i nóg.
Ale schody, choć strome, miały tylko siedemnaście stopni. Kiedy już przebrnął przez nie, uczuł wilgotne ciepło, które owionęło mu Jwarz i oczy. To ciepło wytwarzały oddechy ludzi zgromadzonych w podziemiu.“(8)


Meble biurowe |artykuły |Mapa Polski