„wnik, ale skoro musimy go mieć, to nikt nie byłby lepszy od Sema...
— Daj spokój, Lana — obruszył się Semow. — To idiotyczne. Pójdą tam, zgoda, i powiem, co o tym wszystkim myślę... ani mi się śni...
— Nie unoś się — przerwał mu Zamfi. Byłem ciekaw, czy poprze Lanę, ale on burknął tylko znaczącym tonem — Pamiętaj, że nie jesteśmy sami... — po czym umilkł. Ktoś zaśmiał się krótko, ktoś inny zakaszlał i nastała cisza.
Posiedziałem jeszcze chwilę przy głośniku, a następnie wyciszyłem tłumik fonii i ułożyłem się wygodniej w fotelu. „To byłoby nieprzyzwoite..." — zadźwięczały mi w uszach słowa, wypowiedziane dziewczęcym głosikiem. Uśmiechnąłem się. Nie był to jednak najweselszy uśmiech. Przypomniałem sobie inny dziewczęcy głos i...
Wstałem. Teraz, kiedy są już wszyscy, powinienem obejść automaty. Zanim uruchomię generatory, stymulujące pole siłowe.
Nie była to mimo wszystko kąpiel, jaką sobie wymarzyłem. Po pierwsze temperatura. Na lądzie blisko czterdzieści stopni, a tutaj chyba niewiele mniej. Poza tym chwilami odnosiłem wrażenie, że otacza mnie masa płynnego, rozwarstwionego szkła. Woda, tak mi się zdawało, dotykała zaledwie mojego naskórka, płynąłem jakby tunelem idealnie dopasowanym do moich kształtów. Obca woda.“(10)